list_do_swiata

Piszę do Ciebie z końca drogi i świata, z samego dna samotności i ciszy,z niemoty bezsłownej acz nie bezsensownej. Owa cisza, w której siępogrążam, z każdym dniem bardziej i bardziej, staje się istotą mojegotutaj trwania. Sprawia, że się w nim zapadam bezszelestnie, czując całąrozkosz owego bycia bez specjalnej przyczyny, bez początku i końca,trwam jakby pomiędzy tamtym i tym, przeszłym i przyszłym, na krawędzijak na brzytwie. I zupełnie nie wiem czy pokaleczę się czy też uodpornięna wszelkie skaleczenia. W tej sytuacji czas zdaje się być istotą mojegotutaj życia. Dni podobne do siebie znaczą szczegółami, rozpamiętuję je, smakuję, delektuję się nimi i tak się w nich zagłębiam, iż mam wrażenie,że kolekcjonuję godziny. Mam więc godzinę kawy, godzinę ptaków zakuchennym oknem, godzinę z psami włóczęgi, godzinę pióra, godzinęogrodu, godzinę drwa rąbania, godzinę książki, godzinę chleba... imnóstwo, niezliczoną ilość godzin milczenia, zachłyśnięcia się urodąświata, a więc Twoją... 
Owa uroda zatyka, dech odbiera aż do bólu... Mam wrażenie, że niebędąc tu odkładałabym życie na później i nie wiedziałabym, że to robię.Wszak kto wszędzie przebywa, nigdzie nie przebywa naprawdę...
Jakaż ja tu jestem bogata... mam to co jest niezbędne, a więc wystarczające, nie pragnę niczego więcej...
Budząc się rano czuję oddech gór, a zasypiając oddaję się ich opiece... czy trzeba więcej? Wybacz mój drogi Świecie, że Cię sobą zanudzam... To taka próba przerwania milczenia.
Trzeba je czasem pokonać, by móc choć na chwilę zaistnieć w cudzej
świadomości, co też uczyniłam w taki oto, dziwny sposób... m list_do_swiata_1 list_do_swiata_2 list_do_swiata_3
Reklamy