siedliskociszy_agrokotlina_kamienczyk_wrzesien_2012
Wrzesień. Powoli myśli nabierają jesiennego rytmu, plącząc się między fioletem rozkwitłych wrzosów jak nici pajęczyn, rozplecionych przez babie lato. Czasem w cieple popołudniowego słońca wracają wspomnienia z ledwie minionych wakacji…

siedliskociszy_agrokotlina_kamienczyk_wrzesien_2012

Lipiec grzmiał i ronił rzęsiste łzy jakby nie mogąc pogodzić się z odejściem wiosny. Pomimo tej rozpłakanej aury Siedlisko pełne było Gości. Zjechali do nas z Warszawy, Łodzi, Wrocławia, Poznania, Berlina, by jak mówili zresetować się, odetchnąć w ciszy, czy choćby doświadczyć prawdziwie ciemnej nocy. Przyjeżdżali z dziećmi, psami, kotami, czasem ze swoją historią, którą pragnęli nam opowiedzieć, czasem milczący, czasem pełni pytań i ciekawości naszego życia w górach… Niektórych już dobrze znamy, bo bywają u nas co roku, niektórych widzieliśmy pierwszy raz w życiu… Porzuciliśmy więc swój własny rytm, by przez owe dwa miesiące wakacji stworzyć naszym turystom  przyjazny, letni dom. Staraliśmy się być niezauważalni, a jednocześnie uważni i skupieni, pracując tak, by ci szukający odpoczynku ludzie mogli czuć się u nas jak u siebie…

siedliskociszy_agrokotlina_kamienczyk_wrzesien_2012

Przyszedł sierpień, a wraz z nim polami zaczęły chadzać przedjesienne smętki. Spadały gruszki i śliwki w sadzie, dojrzewała gryka, jeżyny puszczały do nas oko w czasie porannych spacerów, kiedy moje psy szalały na siwej od rosy trawie. W końcu zakwitły mimozy i choć dom wciąż pełen był Gości, poczułam że lato definitywnie się kończy, a czas kanikuły płynnie przechodzi w jesienną melancholię… Jednak parę owych wakacyjnych spotkań zostanie z nami na zawsze, więc może warto zapisać je w kilku akapitach, by ich nastrój nie spłynął z pierwszą jesienną słotą, a potem nie przepadł w śniegu, który już niedługo zasypie nas na parę miesięcy. Czas zapisany ma to do siebie, że trwa…

Kiedy w drzwiach naszego domu stanęli Kasia i Tomek, pomyślałam że to co robimy ma jakiś głębszy sens, bowiem cóż jest cenniejszego od ludzkiej pamięci, zwłaszcza dobrej pamięci. Dwa lata minęły od dnia w którym Kasia i Tomek ślubowali sobie w naszym kościele miłość aż po grób. Potem była uczta w naszej sali kominkowej zwanej „stajnią”, spacer aż do granicy z Czechami, podczas którego młodych podziwiały dusiowe jałówki, sesja zdjęciowa w Adrszparskich Skałach, ognisko, dużo ciepłych słów, zbyt szybko uciekający czas i smutek przy pożegnaniu. Nie przypuszczałam, że kiedyś do nas wrócą… A jednak przyjechali. Przywieźli ze sobą mnóstwo dobrych wspomnień, album pełen cudnych zdjęć i zapewnienie, że kiedyś znowu nas odwiedzą. Kiedy ich żegnaliśmy, nasza praca, w domu „na końcu świata”, nabrała nowego wymiaru…

kameralny_slub_w_gorach

Spotkanie z Dorotą i Darkiem zawsze jest niezwykłe, bo wtedy dom wypełnia się ciepłem i rozbrzmiewa dobrymi słowami. Podobnie jak my kochają Kotlinę i podobnie jak my rozumieją wartość ciszy i życie w zgodzie z naturą. Kiedyś przed laty, gdy nie mieliśmy pojęcia o swoim istnieniu, kibicowali nam w czasie remontu domu odwiedzając Kamieńczyk podczas swoich wędrówek po Ziemi Kłodzkiej. Kiedy przyjechali do nas po raz pierwszy miałam wrażenie, że znamy się od wielu lat. Już po chwili okazało się, że kończyliśmy jedno liceum, wprawdzie w różnych klasach, więc wtedy nie dane nam było się głębiej spotkać… Teraz dzięki temu, że prowadzimy otwarty dom w górach, możemy co jakiś czas pobyć razem. Tego lata byli u nas ledwie chwilę, ale ich pobyt dał mi szansę, po raz kolejny, poczuć wartość naszej pracy…

wakacje_z_jogą_kamienczyk_2012

Na dziewczyny ze szkoły jogi Pawła Dąbrowskiego, czekam jak na dobre znajome. Tego lata były u nas tydzień i był to jeden z najsympatyczniejszych tygodni wakacji. Z wielką przyjemnością wymyślam dla nich wegetariańskie potrawy i wstaję bladym świtem, by ze wszystkim zdążyć. Czas, kiedy na to jak ćwiczą, mogę spojrzeć przez obiektyw, jest nagrodą za cały trud kuchennej krzątaniny. Znowu zrobiłam czterysta zdjęć, a oglądając je nie mogłam wyjść z podziwu nad chartem ducha tych kobiet, nad ich determinacją, koncentracją, siłą woli. Tym razem nawet młode jaskółek wyfrunęły z gniazd w stodole, by podziwiać jogę na trawie… Każde spotkanie ze szkołą Ananta ma wymiar duchowy. Wtedy Siedlisko Ciszy naprawdę wypełnia c i s z a…

wakacje_z_jogą_warsztat_Pawła_DĄBROWSKIEGO_15-07_21-07-2012

Powoli odlatują ptaki. W domu pachnie antonówką i węgierkami, ogórki stoją na baczność w słojach, papryka stroi żółte miny, beczka na kapustę wyczekuje listopada, a my palimy ogniska, nad którymi snują się wspomnienia minionego lata i ta piosenka z dalekiej przeszłości:

Lato z ptakami odchodzi,
Wiatr skręca liście w warkocze.
Dywanem pokrywa szlaki,
Szkarłaty wiesza na zboczach.
Przyobleka myśli w kolory,
W liści złoto, buków purpurę…
Palę w ogniu letnie wspomnienia,
Idę wymachując kosturem.
Idę w góry cieszyć się życiem,
Oddać dłoniom halnego włosy,
W szelest liści wsłuchać się pragnę,
W odlatujących ptaków głosy…

Wieczorami zapełniamy piwniczkę w oczekiwaniu na jesiennych i zimowych gór miłośników…

Kamieńczyk, wrzesień 2012

Advertisements