agroturystyka_siedlisko_kamienczyk_trwaj_chwilo

Zbudził mnie ptasi świergot. Za chwilę byłam już w ogrodzie. „Czerwcowe ogrody są najpiękniejsze” – powiedziała kilka dni temu, odwiedzając nas, Ewa. Dzisiaj, tuż po wschodzie słońca mój wydał mi się właśnie taki, najpiękniejszy, po prostu cudny. Choć wiem, że uwodzi i czaruje nie tylko w czerwcu…

agroturystyka_siedlisko_kamienczyk_trwaj_chwilo    agroturystyka_siedlisko_kamienczyk_trwaj_chwilo    agroturystyka_siedlisko_kamienczyk_trwaj_chwilo    agroturystyka_siedlisko_kamienczyk_trwaj_chwilo

Niewiele mam ostatnio czasu, by w nim pracować, ale dzięki temu nagle odkryłam urodę chwastów i całego tego badziewia, które przytula się do kwiatów i krzewów jakby chowając się przed nadchodzącą egzekucją, czyli przede mną. Od wiosny te wszystkie badylki coraz bujniej rozkwitają pomiędzy moimi roślinami i jakoś mi to nie przeszkadza. Nawet pokrzywy dziwnie mnie urzekły. Gdyby wsadzić między nie białe kalie, byłaby to zaiste szalona rabata. Spokojnie, bez wyrzutów sumienia, że nic nie robię dopijałam więc swoją poranną kawę  rozpuszczając oczy po moim, wyjątkowo w tym roku, naturalistycznym ogrodzie, który dzisiaj pełen był białych, lilaniebieskich, brudnoróżowych plam rozedrganych porannym światłem. Te plamy to: margarytki, które robią co chcą, to znaczy rosną tam, gdzie im się podoba, wiotkie jak panny na wydaniu wieczorniki damskie napełniające ogród, zwłaszcza wieczorami (to w końcu zgodne z ich nazwą), delikatnym zapachem, niesforne, zupełnie nieuporządkowane kępy gęsiówki białej, astrów alpejskich, kwitnących poziomek, irysów czy wreszcie orlików… Czas spędzony w czerwcowym ogrodzie bywa nieśpieszny, ale za to pełen uroku, pozwala zapomnieć o całym otaczającym świecie, jest czystą kontemplacją harmonijnej natury.

agroturystyka_siedlisko_kamienczyk_trwaj_chwilo    agroturystyka_siedlisko_kamienczyk_trwaj_chwilo

Czasem jednak z ogrodu trzeba wyjść, choćby po to, by zjechać po zakupy do Międzylesia. W ostatniej chwili, już przy kasie, wzięłam do ręki najnowszy numer Gazety Prowincjonalnej „Brama” – wszak mieszkamy na prowincji, warto więc dowiedzieć się, co na niej słychać. Jakież było moje zdziwienie, gdy po powrocie zajrzałam do środka. Oto, co tam znalazłam:

Agroturystyczne wspomnienia – Janusz Puszczewicz

„SPOTKANIE DZIEWIĄTE

  Kamieńczyk nieopodal Międzylesia, gdzie dla jednych zaczyna się Polska, dla innych kończy. Perełką wioski jest drewniany kościółek, najstarszy w tym regionie. Tuż obok agroturystyka „Siedlisko”. Urokliwe położenie, z okien odsłania swój niepowtarzalny urok Kotlina Kłodzka. Gospodynią jest Pani Magda, która kiedyś rzuciła miasto i przeniosła się w ten zagubiony zakątek. Odremontowali gospodarstwo, stworzyli jedno z najpiękniejszych gospodarstw w tej części. W sali jadalnej piękne ceglane sklepienie. Przytulnie urządzone pokoiki, gdzie śpi się zapominając o całym bożym świecie. Doskonała, urozmaicona domowa kuchnia. Do dyspozycji gości duża biblioteka, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. Dom pełen zabytkowych często rzeczy i bibelotów, czujemy w nim jakąś magiczną moc. Miłą atmosferę stwarzają też sami gospodarze, naszym nocnym rozmowom nie było końca. Pani Magda w wolnych chwilach pisze swoje „Kartki z Kotliny” zbiór opowieści związanych z odkrywaniem tego miejsca. Wyjątkowe miejsce, do którego nie sposób nie wrócić. Na marginesie, nasuwa się pytanie. Dlaczego jedni potrafią stworzyć takie miejsce, tak przyjazne gościom. Gdzie każdy z nas czuje się wyśmienicie i do którego chce się wracać. Wiele czyni m.in. dobra kuchnia, dobre warunki pobytu, malownicze miejsce, czy liczne atrakcje. Najważniejsze jest jednak podejście samych gospodarzy i wkładane w to serce. Tak mało, a jednocześnie tak wiele…”

Czytając wspomnienia redaktora portalu ziemiaklodzka.pl pomyślałam, że właśnie o to nam chodziło gdyśmy kilka lat temu otworzyli drzwi naszego domu przed gośćmi. Chcieliśmy by poczuli się u nas jak w domu, ale także my pragnęliśmy wspólnie z nimi czuć się jak w domu. Tak właśnie, nie jak w hotelu, nie pensjonacie czasem wyjątkowo ekskluzywnym, a jednak zimnym, obcym, lecz właśnie jak w prawdziwym domu. Takim gdzie tyka stary zegar, gdzie pies przeciągnie się na kanapie i kot zamruczy, gdzie w ogrodzie jest też miejsce dla dzikiego badylka, gdzie nikt nie goni czasu lecz w nim trwa, smakując każdą chwilę…

Dziękuję  Panie Januszu, za to że poczuł Pan u nas tę magię i zechciał o tym opowiedzieć. W naszym zwariowanym świecie wystarczy dostrzec rzeczy najprostsze i zatrzymać się – wtedy okazuje się, że magia jest na wyciągnięcie ręki, tuż, tuż…

Wieczorem, patrząc na ogród oprószony światłem zachodzącego słońca miałam w uszach ów refren śpiewany przez Elżbietę Adamiak i Adama Nowaka:  „Trwaj chwilo, trwaj jesteś taka piękna… dziś tylko głupcy śpią…”

agroturystyka_siedlisko_kamienczyk_trwaj_chwilo

Reklamy