agrokotlina_agroturystykasiedlisko_kamienczyk_zima_2012

agrokotlina_agroturystykasiedlisko_kamienczyk_zima_2012

Czas zapętlił się zimowo i wypadłam z kart własnej fabuły, gdyż wessało mnie zwyczajne życie. Wracam, bowiem ufam, że jedynie świat zapisany istniej naprawdę.  Tworząc opowieści, nieważne czy bardziej, czy mniej prawdziwe, kiedyś po czasie możemy się z nimi skonfrontować i uwierzyć, że właśnie tak naprawdę było…

                                                                                   agrokotlina_agroturystykasiedlisko_kamienczyk_zima_2012   agrokotlina_agroturystykasiedlisko_kamienczyk_zima_2012

Zasypało nas tak, że drzwi trudno było otworzyć. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Piąta zima spędzona w górach już raczej nie zaskakuje. Znamy porywisty północny wiatr, dujący mroźnym powietrzem, znamy zaspy po pas na drodze, znamy wreszcie śnieg padający początkowo leniwie i łagodnie, zupełnie tak, jakby świat za oknem był ogromnym, szklanym przyciskiem do papieru, w którym wirujące płatki śniegu opadając w zwolnionym rytmie, tworzą obrazy bliższe iluzji odbicia w lustrze niż rzeczywistości. Zupełnie niespodziewanie śnieg z łagodnego zmienia się w zawieję lub zamieć, sypie i sypie, a o poranku nie sposób zrozumieć czy poza otaczającą nas bielą istnieje coś jeszcze. W taki czas najważniejsze jest ciepło. To, którym dyszy kominek, ale i to którego szukamy między sobą, w ludzkich gestach, słowach, spojrzeniach. Owa mijająca zima, tak bardzo mroźna na zewnątrz, przyniosła nam moc takich ciepłych spotkań. W grudniu zjawiły się „dzikie gęsi” z Północy, by mówiąc najprościej przezimować na Południu. Nasz stary, niemiecki dom, stojący tuż nad granicą czeską, stał się gniazdem rodzinnym, po którym snuły się wspomnienia dawnych Wigilii i Świąt spędzanych w innym niemieckim domu we Wrocławiu, w którym nasz dziad Paweł każdą Wilię zaczynał od obietnicy, że następna to już będzie we Lwowie…

agrokotlina_agroturystykasiedlisko_kamienczyk_wigilia_2012

Gdy przyszło rozebrać choinkę, czy jak szczebiotała Mania „jołkę katoraja była takaja krasiva” dumaliśmy, ile jeszcze takich choinek przed nami.

Po „gęsiach” została książka, fotografie oraz nadzieja, że w przyszłym roku znowu spotkamy się w Kotlinie…

agrokotlina_agroturystykasiedlisko_kamienczyk_Lotem_gesi

agrokotlina_agroturystykasiedlisko_kamienczyk_zostało_trochę_zdjęć

Od Popielca zaczęła się odwilż. Śnieg siadł, rozmókł , a jego roziskrzona biel pozostała tylko wspomnieniem. Nad Kamieńczykiem zawisł mokry tuman, sprawiając że nastroiliśmy się przednówkowo i wręcz depresyjnie. Zza okna do domu włazi smuta. Taki pejzaż bywa męczący. Skoro jednak wszystko płynie, jest nadzieja, że wiosna zaskoczy nas wraz z nadejściem któregoś z kolejnych marcowych dni. Teraz pozostaje tylko czekać, bo jej przebudzenie, tu w górach, to zaiste cud prawdziwy…

agrokotlina_agroturystykasiedlisko_kamienczyk_wiosna_cud_prawdziwy

Advertisements